Czy obchodziliście kiedyś Noc Świętojańską ? Czy na waszych głowach pojawiły się kiedyś wianki, uplecione własnoręcznie z polnych kwiatów i traw ? Czy puszczałyście wianki na wodę ?
Sobótka, sobótka dzień długi noc krótka,
na rzece na fali tysiąc gwiazd się pali
nie gwiazdy to świeczki, to płyną wianeczki,
Splotły je dziewczyny z białej koniczyny,
Splotły je z bławatków, ze złotego mleczu,
rzuciły na wodę w sobótkowy wieczór.
Rzuciły na rzekę na srebrzyste tonie.
Wodo bystra wodo, do morza je donieś !
i morzu naszemu, Morzu Bałtyckiemu
daj prezent kwiatowy-wianek sobótkowy.
W
dniu 26 czerwca 2015 r. nasze Koło zorganizowało niecodzienną uroczystość. Postanowiłyśmy
powrócić do tradycji naszych przodków. Przywołać z przeszłości, obchodzoną już w czasach prasłowiańskich, w naszych trochę zapomnianą, ale
jakże ciekawą i kolorową - Noc Świętojańską.
Wieczorem, w otoczeniu pięknych starych dębów, nad brzegiem uroczego stawu, rozpoczęłyśmy nasze spotkanie. Kolorowe sukienki i wianki na naszych głowach, podkreślały wyjątkowy charakter, tego niecodziennego święta.
Przy trzaskających, wysokich płomieniach ogniska, kolejne „Panny” w staropolskim języku, strofami poety, przeniosły nas w atmosferę XVI-wiecznej wsi. Pomimo upływu czasu, treści te wcale nie straciły na aktualności.
Po strawie duchowej, przyszedł czas na wspólne pieczenie kiełbasek, śpiewy, wspomnienia, straszne opowieści o duchach itp. Powoli zapadał zmrok. W pobliskim stawie kumkały żaby, a my siedzieliśmy zapatrzeni w ogień, w ten ciepły, czerwcowy wieczór. Tylko jakoś nie znaleźli się chętni i odważni „Młodzieńcy”, którzy chcieliby popisać się przed nami odwagą, sprawnością i skakać przez nie.
By tradycji stało się zadość, o zmierzchu rozpoczęłyśmy poszukiwanie tego, który zakwita tylko raz, czyli magicznego kwiatu paproci. Oczywiście, że zakwitł w tę szczególną noc i choć dobrze zaszył się wśród liści, wprawne oko Ali wkrótce go dojrzało.
Gdy zrobiło się zupełnie ciemno, przy świetle płonących pochodni, na wodę puściłyśmy wianki, które popłynęły w dal, niosąc nasze życzenia.
Patrzyłyśmy za nimi gdy odpływały, lecz wkrótce widać było tylko nikłe płomyki świeczek.
Romantyczny duch tego wieczoru pozostał z nami do końca, gdyż w powrotną drogę do domu, udaliśmy się ze światłem zapalonej pochodni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz